Japoński problem z... misiami

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
2 lipca 2016

Od jakiegoś czasu niedźwiedzie w Japonii mają złą prasę. 
 
Niedźwiedzie ussuri, nazywane też czarnymi grizzli, są największymi ssakami dziko żyjącymi w Japonii. Na ogół nie są uważane za neibezpieczne - stanowią raczej rodzaj maskotki różnych regionów - jednak w tym roku sytuacja nieco się odmieniła. 
Niedźwiedź ussuri
 
W maju, po sezonie budzenia się misiów, w rejonie Akity starszy Japończyk został zaatakowany i zabity przez niedźwiedzia, gdy zbierał pędy bambusa. Od tego momentu nastąpiły kolejne trzy śmiertelne ataki niedźwiedzi na ludzi w samej prefekturze Akita. Nie odnaleziono zwierząt lub zwierzęcia odpowiedzialnego za te ataki. Lokalni ekolodzy uważają, że to może być jeden niedźwiedź, który zorientował się,że ludzie są łatwą zdobyczą. 
 
Nie trzeba dodawać, że te przypadki stanowczo oziębiły sympatię Japończyków do niedźwiedzi. Akita dotąd była największym turystycznym centrum oferującym "safari" z nidźwiedziami w roli głównej - na terenie centrum przyrodniczego prefektury mieszka ich ok. 60. 
 
Dodatkowy cios parkowi przyrodniczemu i niedźwiedziom w ogóle zadało... anime. Kuma Miko, opowiadające o spotkaniu dziewczynk i niedźwiedzia, było jednym z popularniejszych i najczęściej omawianych anime sezonu. Ostatni odcinek został neidawno wyświetlony - i zebrał najgorsze recenzje z całej serii. Ponieważ akcja dzieje się częściowo w Akicie, wpłynęło to też na popularność parku przyrodniczego i niedźwiedzi w ogóle.
 
Władze Akity i sąsiednich prefektur zastanawiają się, jaki wpływ tegoroczny niedostatek będzie miał na apele ekologów dotyczące ochrny neidźwiedzi i finansowanie parku. Na razie widać mneijszą liczbę odwiedzających i wspierajacych.



blog comments powered by Disqus