Śliczni sąsiedzi koreańskiej Rapunzel

Autor: Agata 'Aninreh' Włodarczyk
15 lipca 2014

Na początku 2013 roku koreańska stacja tvN wyemitowała trzeci tytuł w ramach serii Oh! Boy – Flower Boys Next Door. Historię nie tak jednoznaczną, jak chciałaby tego jej gatunkowa przynależność do komedii romantycznej. Właściwie wystarczy przeskanować sam opis serialu – główna bohaterka odcina się od świata w swoim mieszkaniu i wiedzie spokojny, pozbawiony interakcji z innymi osobami żywot. W ramach rozrywki ogląda programy podróżnicze w telewizji i podgląda sąsiada z naprzeciwka. I to właśnie ten ostatni nawyk sprawi, że w jej bezpieczny świat wkroczy nagle spora ilość ludzi.

Słowem komentarza – koreańskie produkcje często znane są pod więcej niż jednym tytułem, abstrahując już nawet od ich rodzimych, koreańskich tytułów. Takie zróżnicowanie może być nie raz powodem zabawnych nieporozumień, jak w przypadku Heartstrings/You've Fallen For Me czy wspaniałe >The Greatest LoveBest Love. Wariacje tłumaczenia FBND są do siebie bardzo zbliżone: My Neighbor Flower Boy, The Pretty Boy Next Door, My Flower Boy Neighbor. Ciekawa różnica występuje jednak w użytym przeze mnie preferencyjnie tytule: w anglojęzycznych bazach drama występuje albo jako Flower Boy Next Door (jeden chłopiec) albo jako Flower Boys Next Door (kilku chłopców). Biorąc pod uwagę treść – oba da się obronić. Wybrałam ten, pod jakim udało mi się serial w końcu wyśledzić.

Seria Oh! Boy charakteryzuje się dwoma podstawowymi elementami: obecnością ładnych chłopców (tytułowi Flower Boys) oraz znaną dramoholikom obsadą. W przypadku FBND w głównej roli żeńskiej wystąpiła Shin-hye Park, znana między innymi z You're Beautiful (2009). W główną męską rolę wcielił się Shi-yoon Yoon, którego można było podziwiać umazanego mąką w King of Baking, Kim Tak Goo (2010). „Tego trzeciego”, Jin-rak Oha odgrywał z kolei Ji-hoon Kim, znany między innymi ze Stars Falling From The Sky (2010). Wśród bohaterów znalazła się także Soo-jin Park, niegdysiejsza wokalistka formacji Sugar.

Główna bohaterka dramy, Dok-mi Go, zamknięta w przestrzeni własnego mieszkania jest prawie samowystarczalna, to, czego potrzebuje, zamawia przez internet albo telefonicznie, wychodzi do ludzi najrzadziej jak tylko się da. Pierwszy odcinek pokazuje nam, jak bardzo Dok-mi uzależniła się od podglądanego przez lornetkę życia sąsiada. Do pewnego stopnia zaczyna nawet żyć jego życiem – naśladuje poranną rutynę, wykonuje w tym samym czasie wszelkie czynności (śniadanie, rozciąganie, sprzątanie, pranie), kopiuje nawet jego gesty. Nie potrzebujemy nawet zobaczyć reportażu o przyłapaniu jakiegoś podglądacza, aby się domyślić, że swoją voyeurystyczną praktykę Dok-mi już niedługo będzie musiała przerwać. I rzeczywiście, wszystko się zmienia gdy do podglądanego przylatuje z Hiszpanii brat (lub kuzyn, jak utrzymują niektóre tłumaczenia) – Enrique Geum. Ten, przypominający nieco nadaktywnego szczeniaczka, bohater w swoim kraju zamieszkania pracuje jako światowej sławy, wzięty game designer. Co jednak nie czyni go w Korei celebrytą, a raczej rozpoznawaną w środowisku ikoną. Enrique ma nawet swój wierny (obowiązkowo lekko szurnięty) fanklub. Enrique przyłapuje Dok-mi na jej niecnym występku i postanawia coś z tym faktem zrobić. Zdecydowanie nie jest zachwycony tym, że z naprzeciwka podgląda go jakiś... facet. Biegnie więc do budynku naprzeciwko i zaczyna dobijać się do drzwi (nr 402) domniemanego przestępcy. Co, naturalnie, wywołuje niemałe zamieszanie na korytarzu. Na scenę wkraczają sąsiedzi spod 401 – dwójka artystów tworzących webtoons (nie animacji, nie komiksów, czegoś jeszcze innego) – Jin-rak Oh oraz jego asystent Dong-hoo Yon. Spod 403 wychodzi także nowy lokator, japoński kucharz Ryu Watanabe. Interwencję w końcu podejmuje strażnik sprawujący pieczę nad bezpieczeństwem mieszkańców – Soon-chul Hong. W kadrze robi się już więc całkiem tłoczno, panuje zabawny harmider. Oto Enrique, który przybył ukarać podglądającego zboczeńca, sam zostaje za zboczeńca wzięty, ponieważ śmie zakłócać spokój najbardziej wycofanej, spokojnej i układnej lokatorce bloku! Skandal! Dlatego strażnik Hong baz namysłu furiata próbuje z obiektu usunąć. Całe nieporozumienie rozwiązuje, zaskakująco, sama Dok-mi. Jak nie trudno się domyśleć, to osobliwe spotkanie Dok-mi, Enrique i Jin-raka dopiero zawiąże niezwykle skomplikowane relacje pomiędzy bohaterami.

FBND jest dramą, której przynależność gatunkowa jest raczej wynikiem potrzeby kategoryzowania i zamykania produkcji w odpowiednich pudełeczkach. Owszem, opowiada ona o miłości, ale nie o jednej, cudownej, tej jedynej. Znacznie więcej w niej rodzai miłości, okazywanej na różne, niekoniecznie popkulturowo ustanowione sposoby, czasem nawet zakrawające o stalkeryzm – ekspresja cichego uczucia Jin-raka czasem może budzić podobne skojarzenia, podobnie jak natrętność Do-hwi Cha. Pomimo istnienia oczywistego trójkąta romantycznego, gdzie jeden z bohaterów pełni funkcję tego, który popycha ku sobie naszą Julię i naszego Romea, w przypadku Flower Boysów nie jesteśmy do końca pewni, ani czy na pewno Romeo jest Romeem, ani czy aby na pewno na końcu będziemy mieli do czynienia z tęczą i ogólną szczęśliwością. Tę ostatnią niepewność podtrzymuje tylko ogólna kolorystyka dramy – wczesnozimowe brązy oraz szarości. Uczucia rozkwitają, szaleją, plączą się, zmieniają niezależnie od pory roku, a więc również w takich okresach, które zwykle kojarzą się nam z depresją i nudą. Do tego wszystkiego dochodzą również doświadczenia bohaterów Flower Boy(s) Next Door – nie zawsze pozytywne, nie zawsze radosne. Właściwie w większości poznajemy tylko wspomnienia, które w jakiś sposób ich skrzywdziły – powody, dla których Dok-mi zamknęła się we własnym mieszkaniu, problemy rodzinne Jin-raka, wielce niepochlebne i krzywdzące opinie na temat Enrique. To nie są bohaterowie jednowymiarowi, jak to się często zdarza w głównonurtowych komediach romantycznych. Oni mają swoje lęki, paranoje, marzenia, ambicje. Z wielkim trudem przychodzi im powiedzenie głośno, czego tak naprawdę pragną. Czasu antenowego nie starczyło dla wszystkich wpisanych w scenariusz osób, nie oznacza to jednak, że ci pozostający jedynie satelitami, zostali potraktowani schematycznie. Dlatego, oglądając FBND możemy złapać się na tym, że kibicujemy strażnikowi Hongowi, trzymamy kciuki za realizację planów Watanabe, a także kibicujemy Tae-joonowi (bratu/kuzynowi Enrique) w podążaniu za swoim marzeniem.

Niesamowicie ciekawa jest również kwestia przestrzeni w FBND. Akcji rozgrywa się w ograniczonej ilości miejsc, głównie w: mieszkaniu Dok-mi, korytarzu przed mieszkaniem, podwórkiem pomiędzy blokami Dok-mi i Enrique. Okazjonalnie z bohaterami zajrzymy do restauracji Watanabe, odwiedzimy redaktorkę webtoonów, zajrzymy też do kilku nocnych klubów. Cały czas bohaterowie przebywając więc w miejscach w jakiś sposób ograniczonych (ścianami lub blokami). Co ciekawe, nawet jeśli w tych niewielkich przestrzeniach zgromadzi się połowa bohaterów, nie odczujemy jednak klaustrofobii. Ujęcia prowadzone są tak, aby podkreślić ilość osób w kadrze, a jednocześnie by uniknąć wrażenia ścisku. Właściwie, nawet przebywając z Dok-mi w jej niewielkim mieszkanku, nie czujemy się ani zamknięci, ani ograniczeni. Jest to w końcu drama również o kobiecie, która znajduje schronienie właśnie w takiej przestrzeni, realizatorzy zadbali więc, aby i widzowie czuli się tam swobodnie. Dopiero sceny, w których Dok-mi wyzwala się z okowów, które sama na siebie nałożyła, zostały zrealizowane w otwartych sceneriach, jak choćby nad morzem czy w trakcie spaceru po zabytkach Seulu.

Flower Boy(s) Next Door jest dramą ciekawą, wciągającą. Wymyka się banalności, chociaż jest częścią serii kreowanej na bycie elementem mainstreamowej koreańskiej popkultury, o czym świadczy wymóg obsadzenia ładnych chłopców (magnes na damską część publiczności) oraz zatrudnienie znanych aktorów. Spodoba się zapewne tym, którzy lubią mniej sztuczne oraz cukierkowe produkcje, gdzie humor równoważy doskonale elementy emocjonalnie ciężkie.

Dramy w serii Oh! Boy:
1. Flower Boy Ramyun Shop (2011)
2. Shut Up Flower Boy Band (2012)
3. Flower Boys Next Door (2013)
4. Dating Agency: Cyrano (2013)



blog comments powered by Disqus