Rok 2003 - podsumowanie

Autor: Grzybek

Jeszcze kilkanaście lat temu manga i anime w Polsce były tak nietuzinkowym tematem, że prawie nikt nie był w stanie powiedzieć, co to dokładnie jest. Ówcześni fani japońskiej animacji nie dali by sobie głowy urwać, że manga będzie w Polsce popularna, a kluby M&A będą działały prężnie w wielu miastach. Prekursorzy fandomu polskiego pamiętają walki o anime z VHSu i pierwsze strony internetowe, a liczba kontaktów z innymi fanami rozrzuconymi po całej Polsce świadczyła o zaangażowaniu w działalność fanowską.

Przez ostatnie kilka lat wiele się zmieniło. Telewizja zobaczyła pieniądze w japońskich produkcjach, prasa zaobserwowała ciągłą popularyzację mangi w rodzimym kraju, a fani M&A zaczęli wyłaniać się jak grzyby po deszczu. Aktualnie fandom stał się dość prężny i wciąż się powiększa.

Niekiedy brakuje mi tych lat co minęły... Gdy każdy konwent był czymś więcej niż zjazdem fanów, a miłośnicy japońskiego komiksu tworzyli na nich niepowtarzalną aurę przyjaźni.

Rok 2002 był rokiem, w którym chyba najbardziej można było odczuć komercjalizację mangi i kultury japońskiej. Powstało wiele firm sprzedających mangi i japońskie upominki. W prasie ogólnodostępnej pojawiły się dość rzetelne teksty na temat japońskiego komiksu, a plebs stał się bardziej tolerancyjny. Coraz częściej możemy zauważyć fanów, którzy zapragnęli zrobić coś dla fandomu, a niekiedy dla sławy. Tak więc tłumaczenia mang i anime zaczęły zalewać nas z każdej strony. Konkurencja na rodzimym rynku fansuberskim i translatorskim nie spowodowała ogólnego polepszenia jakości tłumaczeń, ale doprowadziła do masowych i dziadowskich tworów. Oczywiście nie można powiedzieć, że wszyscy ludzie zajmujący się tłumaczeniami w Polsce są nastawieni na chłam. Jednak produkcje masowe i niskiego lotu są tak popularne w naszym kraju, że porównać je można tylko do piractwa, które wcale nie zmalało jeżeli chodzi o anime, a wręcz przeciwnie.

Ilość konwentów w roku 2002 była tak duża, że aż trudno było się zdecydować na jaki zjazd się wybrać. Kryzys ekonomiczny w naszej ojczyźnie nie przysparza organizatorom wielu chętnych, a firmom sprzedającym swój towar na konach wielkich zysków. Oczywiście droższe opłaty za pociągi, paliwo, IDiki pomniejszyły ilość konwentowiczów. Organizatorzy konów w ostatnim roku byli bardziej konkurencyjni gdyż zauważyli, że tylko najlepsi mają szansę pozostać na arenie imprez masowych. Oprócz zwykłych konwentów zaczęły pojawiać się imprezy kulturalne, które stały się na pewien czas czymś nowatorskim i niebanalnym.

Natomiast drastycznie spadła liczba przeciwników M&A, tudzież ich opinie przestały być zauważalne w społeczeństwie. Coraz częściej pojawiają się kursy języka japońskiego oraz ośrodki szkoleniowe gdzie można poznać japońskie sztuki walki.

Sądzę, że rok 2003 będzie początkiem stabilizacji rynkowej. Powoli Polska wchodzi do Zjednoczonej Europy przybliżając się zarazem do kultury komiksowej Francji i Niemiec. Liczba konwentów w naszym kraju osiągnęła już chyba względne maksimum. Można by rzec, że tylko głupiec zaangażuje się w organizację nowego, nieznanego konwentu lub szaleniec, a tych jednak w naszym kraju szybko nie zabraknie. Niestety nie wróżę nowym konwentom i niedoświadczonym organizatorom przychylnej gwiazdy w tym 2003 roku. Zapowiada się bitwa o klienta, a wygrają być może najlepsi.

Nie będę już więcej marudził. Życzę wszystkim czytelnikom i przyjaciołom Nowej Gildii szczęścia w tym roku oraz spełnienia najskrytszych marzeń.



blog comments powered by Disqus