Więź - część 3


Autor: Kriss
Fanfik jest oparty o: Shoujo Kakumei Utena



Kiryuu Touga wydawał przyjęcie. Żeby uczcić dwa ostatnie zwycięstwa rzecz jasna. Zaproszeni byli wszyscy członkowie samorządu uczniowskiego i inni ważniejsi uczniowie. Impreza dla elity. Zaproszeni dostali bileciki. Utena też.
Oczywiście chciała przyjść bo miała nadzieję, że zjawi się Anthy. Ale coraz słabszą nadzieję. Nieoczekiwanie dodatkowy powód podsunęła jej Shinohara.
- Utena, robisz teraz furorę w tych włosach i tym nowym mundurze! Jesteś taka...bardziej męska...? No, nie wiem jak to nazwać! Dziewczyny szaleją za tobą! Każda marzy, żeby się z tobą umówić! No wiesz, nie jesteś facetem, ale... No więc wiesz, mogłabyś przyjść i no... podrywać je! Wiesz, tak na niby! Touga na pewno się wścieknie!
„Nie jesteś chłopcem, Utenko”
- Tak... tak myślisz?
- Jasne! Pożyczę dla ciebie garnitur, od któregoś z chłopaków! Uczeszę cię fajnie i zobaczysz!
Szły na imprezę razem z Wakabą. Przyjaciółka w zielonej, pistacjowej sukience do kolan, Utena w spodniach od garnituru, kremowej koszuli i kamizelce. Zapukały. Drzwi otworzyła jakaś dziewczyna, zatrzymała wzrok na twarzy Uteny i zaróżowiła się. Tenjou odwzajemniła jej uśmiech. Weszły do pokoju pod rękę. To jeszcze bardziej  wzmacniało wrażenie.

Naturalnie Wakaba zaraz pobiegła szukać Sayonjiego, ale to nie miało znaczenia.
Tenjou usiłowała znaleźć sobie miejsce w tłumie ludzi.
Ktoś delikatnie popukał Utenę w ramię. Przed nią stała uczennica, która otwierała im drzwi.
- Em... jesteś dziewczyną, wiec myślę, że mogę cię o to zapytać pierwsza... Nie... nie miałabyś ochoty zatańczyć ze mną?
Z tej odległości idealnie widziała twarz Tougi.
- Zatańczyć? Oczywiście.
Anthy się nie zjawiła.
Wszyscy pili. Utena też. Oczywiście nie dużo. Ale wystarczająco, żeby zaczęło jej się kręcić w głowie. A twarze wszystkich dziewczyn, które chciały z nią tańczyć zlewać. Poza jedną.
- Chyba ja nie byłam dzisiaj jeszcze twoją parą?
Błękitna  sukienka, ciemnoczerwona szminka, zapach brzoskwini.
Shiori.
- Nie, chyba nie...
Ona jedna naprawdę przytuliła się do niej, tak jak inne dziewczyny przytulały się w tańcu do swoich facetów. Położyła Tenjou głowę na ramieniu. 
- Czemu jesteś, tak spięta, Utena?
Rozejrzała się. Juri nie było.
Takatsuki przylgnęła do niej jeszcze mocniej. Utena pierwszy raz od, sama nie pamiętała od kiedy poczuła się odprężona. Piosenka była miła. Touga się gapił. Zapach włosów dziewczyny. A potem znowu jej perfum.
- Tańczysz lepiej, niż którykolwiek z facetów, wiesz?
Wysoka postać w drzwiach, rude włosy...
Nie, nie rude, a blond. I to nie Juri.
- A wiec o to chodzi? – Shiori uśmiechnęła się – Nie przejmuj się, Juri – san tu nie ma. Nie mogła znieść tego że flirtowałam z którymś z tych idiotów na jej oczach i wyszła. Jakieś pół godziny temu.
Musiała mieć strasznie zdziwioną minę. Shiori roześmiała się tylko.
- Nie udawaj, że nie wiesz, wszyscy o tym wiedzą. – dziwne, użyła niemal takich samych słów jak Juri, wtedy.
Piosenka miała zaraz się skończyć. Utena jakoś nie miała siły, żeby wypuścić z ramion dziewczynę. Zapach perfum, gładka skóra, ciemnoczerwona szminka...
- Wiem coś na temat  Anthy... - oddech Shiori na policzku.
Drgnęła. Zacisnęła palce na plecach Takatsuki. Melodia ucichła.
- Ale chyba nie będziemy tutaj o tym rozmawiać? - uśmiechnęła się i złapała Utenę za rękę. Nim Tenjou zdążyła się zorientować już były na zewnątrz. Zorientowała się gdzie Takatsuki ją prowadzi. Do Różanego Ogrodu.
Zatrzymały się trochę zdyszane, bo prawie biegły.
- Co wiesz?! Powiedz mi, Shiori?
Słychać było stłumione głosy z przyjęcia.
- Nic.
Dziewczyna uśmiechała się.
- Kłamałam. To był pretekst, żeby cię z stamtąd wyciągnąć.
Utenie odebrało mowę.
- No chyba, że nie wiesz tego, że Anthy sypia z Akio.
Musiała powiedzieć to specjalnie, ale Utena wtedy o tym nie myślała.

Jej ręce zaciskające się na sukience, na ramionach Shiori.
Własny głos.
- Odwołaj to! Kłamiesz!!
Rozszerzone oczy dziewczyny.
- Kłamiesz, słyszysz, kłamiesz!!!
Nie miała sił. Upadła.  Potem poczuła, że leży z głową na czyichś kolanach. Nie miała siły wstać. Dłonie gładzące ją po włosach.
- Biedactwo... moje biedactwo...


Shiori wróciła na przyjęcie po jednego ze swoich adoratorów. Jego głównym walorem było to, że miał samochód. Wyciągnęła go za drzwi i kazała odwieść siebie i Utenę do swojego mieszkania. Utena - san źle się czuje. Czy Shiori wróci na imprezę? Zobaczymy. Najpierw musi zając się koleżanką.
Pokój Takatsuki był ładnie urządzony. Dużo błękitu i zieleni. Sporo roślin. Utena leżała na łóżku. Shiori przyniosła jej herbatę.
- Proszę, wypij to.
Nawet nie odwróciła głowy.
- Utena, nie bądź niemądra.
Usiadła przy niej na łóżku. Dotyk palców na policzku...
- Nie dotykaj mnie! Zostaw!! – gwałtownie odsunęła się od Takatsuki
- Nie zachowuj się jak dziecko. – głos dziewczyny był dziwnie poważny. – I co? Przeleżysz całe życie w łóżku, bo powiedziałam ci prawdę?
- Słyszysz mnie, Utena?
Cisza.
Utena?
- Ty nic nie... nic nie rozumiesz. – mówienie, zawieranie myśli w słowa przychodziło jej tak strasznie trudno.
- Och, rozumiem doskonale. – Shiroi znowu usiadła obok niej. - Uważałaś, Anthy za biedną, niewinną ofiarę, której trzeba pomagać? Wszyscy źle ją traktują, a najbardziej Akio. I tylko ty możesz ją uratować, prawda? A ona cię za to pokocha? Tylko ciebie?
Anthy. Himemiya. Cicha. Podlewająca kwiaty. Uśmiechająca się. W sukni Różanej Oblubienicy. Nieśmiała. Odgarniająca włosy. Przypinająca jej różę. Zasypiająca tuż obok niej. Ciepła.
- Posłuchaj, prawda jest taka, że Anthy nie chce być uratowana. Jej to odpowiada. Im prędzej to zrozumiesz, tym lepiej. A teraz proszę, wypij to...
Akio dotykający Anthy. Rozbierający ją. Ich sylwetki. Wyraz jej twarzy...
- Utena, proszę nie płacz...
Cała się trzęsła,  łzy ściekały jej po twarzy. Nie myślała o niczym. Ani o Anthy ani o tym, co dziś usłyszała, bo chyba by zwariowała. Nie obchodziło jej, że Takatsuki to widzi. 
Poczuła, jak ktoś ją obejmuje.
- Nie płacz, proszę cię...
Shiori.
Tuli.
- Utena, proszę... nie mogę patrzeć, jak płaczesz...
Takatsuki trzymała ją w ramionach. Mówiła coś. Że tak nie można, że musi się uspokoić, że ją prosi, że musi  przestać o tym myśleć.


Nie miała pojęcia ile czasu tak siedzi. Szczypały ją oczy. Nagle dotarło do niej, że Shiori wciąż jest przy niej.
Dłonie, ramiona Takatsuki obejmujące ją, dotykające jej. Zapach perfum. Jej zapach.
Podniosła głowę i spojrzała Shiori w oczy. Dziwne, ale przyszło jej do głowy, że tamta ma strasznie smutna minę. Dziewczyna dotknęła jej skroni. Potem policzka, ust...
- Nie płacz. – powtórzyła to kolejny raz. Głos jej drżał.
Trzymała twarz Uteny w dłoniach.
Nagły przypływ gorąca.
- Utena...
Dłonie Tenjou zacisnęły się na sukni dziewczyny.
W następnej chwili Shiori  zaczęła całować ją po na szyi. Jej palce, rozpinające koszule i wślizgujące się pod materiał, aby dotknąć ciała. Utena jęknęła i przywarła do Tkatsuki.
Dziewczyna popchnęła ją na łóżko. Całowały się, nieporadnie, niewprawnie, pierwszy raz. Nim Tenjou zdążyła się zorientować, była naga od pasa w górę. Drżała. Chłód zamienił się w ciepło, gdy dłonie Shiori zaczęły dotykać jej skóry i w nie dające się opanować gorąco, gdy za dłońmi podążyły usta i język. Nagle jej palce dotknęły, przez ubranie, najwrażliwszego punktu ciała Uteny. Przycisnęła dłoń Takatsuki mocniej.
- Shiori... ach...
- Ciii – tamta położyła jej palec na ustach. Zdjęła z siebie sukienkę. Nagie ciało, skóra... Utena zaczęła znowu drżeć.
- Pozwól, że ja się tym zajmę. - rozpięła i zsunęła Utenie spodnie, potem bieliznę. Tenjou poczuła jej wilgotne usta na brzuchu, pępku, na udach. Nie wiedziała, co ma robić.
-  Spokojnie, pokaże ci o co w  tym chodzi.
Shiori położyła się na niej.  Utenie zaschło w gardle, kiedy poczuła jak ich ciała się stykają.
- Zobaczysz, spodoba ci się. – Takatsuki pocałowała lezącą pod nią dziewczynę
Nie wiedziała, jak to się stało, ale zaczęły poruszać się tym samym rytmem. Usłyszała, jak Shiori jęczy i sama zaczęła jej dotykać. Potem własny krzyk, fala gorąca, dreszczy i cudownej, nie dającej się z niczym porównać ulgi. Po policzkach pociekły jej łzy. Shiori opadła na nią.  Gdy się podniosła wzięła ją za  rękę i poprowadziła dłoń Uteny po swoim ciele.
- Zrób to. – wykrztusiła.
Wszyscy w kampusie już spali, z wyjątkiem dwóch osób w jednym pokoju.

 



blog comments powered by Disqus