Rysowałam na ostatnią chwilę. Pierwsza Polka z nagrodą IMA - wywiad z Patrycją "Myore" Kicyłą

4 stycznia 2017

Patrycja "Myore" Kicyła to pierwsza osoba z Polski, która zdobyła wyróżnienie w organizowanym od dziesięciu już lat przez rząd Japonii konkursie International Manga Award. W tym roku zgłoszeń było niemal 300!
 
 To świeżo upieczona absolwentka nietypowych studiów - kryminalistyki - rysująca od dziecka. Jej ulubiona manga to Berserk, anime - Macross (cały!), ale konkursowa praca Sen o Japonii to z kolei zupełnie odmienne, delikatne spojrzenie na jej własne marzenia. Poniżej - nasz wywiad z laureatkę Brązowej Nagrody IMA 2016!
 

Fot. archiwum prywatne P. Kicyły


Od jak dawna rysujesz?

Od zawsze. Ale tak “na poważnie” zajęłam się tym około 15 lat temu.
 

Na Twoim profilu na DeviantArt widziałam sporo prac, głównie w stylu mangowym, ale nie tylko. Także krótkie komiksy. Jak znajdujesz czas, żeby się tym zajmować?

Nie narzekam na brak wolnego czasu. Zawsze znajdę chwilę by coś narysować. Najwięcej prac powstało podczas wykładów na studiach. Nawet w pracy zdarzało mi się rysować, gdy był luźniejszy dzień. Moje szefostwo wie że bazgrolę i czytam mangi, gdy się nudzę :)
 

Studiowałaś kryminalistykę na UW, nie kierunek artystyczny. Jak to się ma do rysowania?

Szczerze mówiąc chodziłam na studia artystyczne przez pół roku. Zrezygnowałam, bo nie mogłam na nich rysować tego, co chciałam, a tylko to, czego wymagano w programie. Nie uczyły mnie niczego w kierunku, w którym chciałam iść, czyli komiksów. Zdecydowałam więc, że pójdę na studia kompletnie niezwiązane z rysowaniem, by tego z kolei uczyć się sama. 
 
Jestem samoukiem, tak czy siak. Wybrałam kryminalistykę, bo wydała mi się ciekawa - morderstwa, śledztwa. Jak się później okazało, mogłam się wykazać na tym kierunku także rysunkowo, bo wymyśliłam sobie portret pamięciowy na temat magisterki. Okazało się też, że kryminalistyka to ogólnie fajny kierunek. Mieliśmy dużo zajęć w plenerze i bawienia się w policjantów.
 

A o czym jest twoja zwycięska praca, "Sen o Japonii"?

Sen o Japonii to krótka historia o dziewczynie, która jadąc do pracy zasypia w autobusie. Kiedy się się budzi, okazuje się że autobus zamiast do pracy zabrał ją do Japonii. Nie myśląc wiele, dziewczyna zaczyna realizować wszystkie rzeczy, o których zawsze marzyła by tam doświadczyć. 
 
 
To praca zupełnie nie w stylu tego, co na co dzień oglądam i czytam, za to jest o mnie… bardzo o mnie. Jestem chodzącą sprzecznością. 
 
Po oficjalnym rozdaniu nagród zamierzam udostępnić Sen o Japonii w internecie, żeby każdy mógł przeczytać. 
 

Narysowałaś go specjalnie na ten konkurs?

Dokładnie tak.
 

Nabór prac ogłoszono w marcu 2016. Ile czasu rysowałaś tę pracę?

Około miesiąca. Rysowałam go bardzo na ostatnią chwilę.
 

A skąd pomysł, by wysłać pracę na konkurs IMA? Większość uczestników, na ile się orientuję, to profesjonalni rysownicy.

Od szóstej edycji nosiłam się z zamiarem, by coś narysować. Wtedy dowiedziałam się o IMA. Odstraszało mnie właśnie to, że wszystkie zgłaszane i zwycięskie prace są takie wypasione, profesjonalne, a ja nawet nie wiem, od czego zacząć. Ale chodziło to za mną co roku cały czas. No narysuj coś! Weź tam coś wyślij! No i w końcu narysowałam. 
 
Nawet nie dokończyłam tej pracy w stu procentach w taki sposób, jak chciałam. Nie spodziewałam się, że cokolwiek wygram. Po prostu chciałam podzielić się swoją miłością do mangi.
 

Skończyłaś kryminalistykę, rysujesz mangę... Czy teraz, po wygranej, planujesz w jakiś sposób wiązać się - zawodowo czy hobbystycznie - z rysowaniem mangi na większą skalę? A może zostaniesz śledczym za dnia, mangaką w nocy? 

Hobbystycznie tak. Już mam kilka pomysłów na kolejne mangi, które mogłabym narysować. Ten brąz zdecydowanie dodał mi wiary w swoje umiejętności, bo wcześniej rysowałam głównie dla siebie, przyjaciół i wąskiej grupki fanów. 
 
A zawodowo wolałabym zostać mangaką albo asystentem mangaki na pełny etat. Ale to bardzo odległe marzenie. W Polsce też jeszcze nie kontaktowało się ze mną żadne wydawnictwo - ale też nie wysyłałam “Snu o Japonii” nigdzie sama.
 
 

Może wyjazd do Japonii?

Już jest zaplanowany. Postanowiłam spełnić swój “Sen o Japonii” niezależnie od tego, czy wygram w konkursie, czy zainwestuję. Na razie będzie to wyjazd turystyczny. Ale kto wie, może tam zostanę :)
 

W konkursie Twoje nazwisko pojawiło się obok prawdziwych sław (nagrody złota i srebrne) i na równi z profesjonalnymi komiksami, jak chińska praca TsangyangGyatso, którą wydano już nawet w Europie. Na dodatek jesteś pierwszą Polką wyróżnioną IMA. Jakie to uczucie?

Rewelacyjne! Jestem przeszczęśliwa.  
 
Tak jak piszesz, jestem totalnym amatorem. To była moja pierwsza - nazwijmy ją - pełnometrażowa manga, którą narysowałam. Co ja tam robię?!
 
Ale to, że jestem pierwszą osobą z Polski, najbardziej mnie cieszy.
 

Wspomniałaś, że o otrzymaniu nagrody dowiedziałaś się już jakiś czas temu, w listopadzie. Euforia już opadła? 

Nie, ponieważ nadal czekam na oficjalne rozdanie nagród, które ma odbyć się w lutym. Od prawie dwóch miesięcy nie mogę się doczekać, kiedy dostanę tę wyczekiwana paczuchę z Japonii.
 

Właśnie,  powiedz, jak to wyglądało: czy ambasada zaprosiła cię "na pokoje", a nagrodę prześlą ci pocztą z Japonii do domu? I czy to coś więcej niż statuetka?

Informację o zdobyciu nagrody dostałam mailem od Ambasady. Ale nie wiem czy zaproszą mnie "na pokoje", czy po prostu dostanę paczkę do domu. Ambasada ma mnie informować. Nie wiem też, co będzie w środku. Widziałam że w poprzednich edycjach rozsyłali odznaki, dyplomy (które wyglądają bardziej dostojnie niż mój dyplom magistra, haha).. Nie spodziewam się niczego więcej.


Rozmawiała: Dagmara Trembicka-Brzozowska


blog comments powered by Disqus