Najlepsze mangi 2016 według Gildii

Autor: Redakcja
4 stycznia 2017

Początek roku to także nasze podsumowanie tego, co było najlepsze w 2016 na polskim poletku mangowym. Redakcja Gildii M&A zebrała się i wybrała najlepsze tytuły mangowe, które ukazały się (lub zaczęły ukazywać) w minionym roku. Lista jest subiektywna!
 

BLAME! (JPF) 

Na moje oko tym tytułem JPF zdeklasował pozostałe wydawnictwa. Zbiorcze tomy - w 2016 roku ukazały się 2, trzeci, zapowiedziany na grudzień, przesunięto - w wydaniu kolekcjonerskim w wersjach miękko- i twardookładkowych prezentują się świetnie. Blame to także legendarny tytuł, skupiający się na klimatach posthumanizmu i cyberpunka, gdzie fabuła schodzi na dalszy plan. Jednocześnie całość domyka niesamowita kreska Tsutomu Niheia - niepowtarzalna i często sprzedająca nawet komiksy i mangi bez śladu fabuły. To trudny w odbiorze tytuł, ale wart wysiłku.
 
 
Jedyne, co można tu zaliczyć na minus, to problemy wydawnicze: premiera, zwłaszcza wersji w twardej oprawie, wielokrotnie była przesuwana przy kolejnych tomach, zdarzały się błędy w druku i uszkodzenia okładek (a to powodowało kolejne wymiany, opóźnienia, przesuwanie premier)... Cóż, życzmy JPF szczęścia przy kolejnych trzech tomach!
 
Dagmara

Róża Wersalu (JPF) 

Na Różę Wersalu (Versailles no bara) Riyoko Ikedy czekaliśmy ponad 18 lat - jej wydanie JPF zapowiedział jeszcze w pierwszej swojej mandze, Aż do nieba (Ten no hate made. Porando Hishi). To już właściwie kanoniczny komiks, którego pierwszy rozdział ukazał się w 1972 roku w Japonii, gdy kierowane do kobiet tytuły dopiero zaczynały się kształtować i ewoluować.
 
 
Główną bohaterką jest wychowana jak chłopiec Oscar François de Jarjayes, która ma przejąć obowiązki swojego ojca, dowódcy straży pałacowej w przedrewolucyjnej Francji. W tym, jak Ikeda snuje swoją opowieść nie zobaczymy współczesnego standardu kadrowania, jak i poczytamy o społecznych problemach czy ciemniejszych stronach ludzkich zachowań, od których dzisiejsze mangi uciekają. Trochę szkoda, że JPF zdecydował się przesunąć tę Mega Mangę poza grafik wydań, umieszczając ją niejako w wydawniczym limbo, wciąż jednak można mieć nadzieję, że uda im się zachować jaką-taką regularność, zwłaszcza, że polskie, zbiorcze wydanie Róży zamknie się w trzech tomach.
 
Agata

Drifters (JPF) 

Jeśli ktoś zanurzy się raz w oparach absurdu, z pewnością będzie go do tych klimatów ciągnęło. Lata temu Kohta Hirano skradł me serce, wciągnął w wir walki między osiadłymi w Anglii wampirami, watykańskimi kapłanami, a brygadą nazistów, którzy pomimo upływu lat starali się realizować zbrodniczy plan podbicia Wysp. Do dziś wspominam Hellsinga (wydanego u nas przez JPF) z nie lada rozrzewnieniem.
 
Teraz nadszedł czas na Drifters, nową historię, podobno pozbawioną nazistów (według mnie jednak za tymi klimatami autor zatęskni), wzbogaconą o mnóstwo postaci znanych nam z lekcji historii: Joanna d’Arc, Rasputin, Anastazja Nikołajewna Romanowa, Oda Nobunaga… Ci i wielu innych, podzieleni na przeciwległe frakcje przez urzędasa w grubych okularach i gotycką lolitkę, staną do walki, od której zależą losy świata pełnego elfów, krasnoludów i innych magicznych stworzeń.
 
W Japonii seria Drifters liczy już sobie 5 tomów, u nas w 2016 roku ukazały się pierwsze dwa.

Gosia

Bakuman (Waneko) 

 
Polscy fani mangi i anime długo czekali na ten tytuł, prosząc o niego przy każdej zapowiedzi Waneko. W końcu doczekali się i w maju ubiegłego już roku było dane nam przeczytać pierwszy tom Bakumana w polskiej wersji językowej. Komiks, stworzony przez duet odpowiedzialny za Death Note, jest popularną serią z gatunku shounen. I nic dziwnego, bo opowiada on o dwóch uczniach szkoły średniej, których pozornie nie łączy zbyt wiele. Jednak kiedy pewnego dnia Akito Takagi całkiem przypadkowo dostaje w ręce pracę Moritaki Mashiro, postanawia nakłonić go do stworzenia niepowtarzalnej mangi i tym samym zdobycia sławy.
 
 
Tak, Bakuman jest mangą o... tworzeniu mangi. Brak tutaj nadprzyrodzonych mocy i walk ciągnących się tomami, jednak jest miejsce na akcję i silne emocje. Bakuman pokazuje tworzenie mangi od kuchni, nie tylko na poziomie rysunków, ale również scenariuszy i samego debiutu młodych talentów. To tytuł o dążeniu do celu, marzeniach i rozwijaniu się, charakteryzujący się naprawdę dobrą i szczegółową kreską, a także ciekawymi postaciami. Seria jest zakończona i liczy 20 tomów, a na naszym rynku do tej pory ukazały się cztery z nich (kolejny wyjdzie niebawem, bo w drugiej połowie stycznia). Gorąco zachęcam do sięgnięcia po ten tytuł, jeśli lubicie shouneny i jednocześnie chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o procesie tworzenia mang.
 
Ania


blog comments powered by Disqus