Godzilla powraca w Ale Kino!

12 marca 2010

W ramach cyklu „ale kino! vs. Godzilla” już w poniedziałek 15 marca o 20:10 kolejna premiera – Powrót Godzilli z 1984 roku. Ten mroczny i ponury film był pomyślany jako nowa wersja oryginalnego Godzilli z 1954 roku. W produkcji użyto kolorowej taśmy i uwspółcześniono fabułę w stosunku do pierwowzoru. Dopracowano też efekty specjalne, ale w tej kwestii jedno się nie zmieniło – w remake’u potwór wciąż był grany przez kaskadera w kostiumie.

Wytwórnia Toho przez pierwsze 20 lat istnienia swojej najbardziej znanej serii realizowała filmy z Godzillą w oparciu o podobny schemat. Potwór zwykle wyłaniał się z oceanu i niszczył wszystko wokół, raz po raz tocząc boje z innymi monstrami. Szybko zmieniony został ton opowieści i z radioaktywnego mordercy Godzilla przeistoczył się w obrońcę ludzkości. Japończycy pracowali w morderczym tempie, rokrocznie dostarczając do kin premierowe odcinki przygód stwora, co niestety przekładało się na powtarzalność wątków i powtórne wykorzystanie niektórych scen. Po Powrocie Mechagodzilli z 1975 roku, filmie sprawnie zrealizowanym i uwielbianym przez fanów, seria o Godzilli zniknęła z ekranów na niemal dekadę. Król potworów wrócił w 1984 roku. Powrót Godzilli był swoistym powtórzeniem pomysłu z oryginału nakręconego 30 lat wcześniej. Znowu skupiono się tylko i wyłącznie na Godzilli, który był jedynym ogromnym stworem w filmie. Monstrum pojawia się nagle, by siać śmierć i zniszczenie u wybrzeży Japonii. Akcja dziejąca się głównie w nocy, skąpane w mroku zdjęcia i poważna tematyka dotykająca problemu Zimnej Wojny to główne atuty tej świetnej, ale i ponurej produkcji.

Mimo postępu technologicznego wytwórnia Toho zdecydowała się na zastosowanie starego  i wypróbowanego sposobu realizacji efektów specjalnych. Polegał on na ubraniu kaskadera w gumowy strój potwora i filmowaniu go na tle miniaturowej makiety miasta. Ta metoda, nazwana „suitmation”, jest jedną z przyczyn, dla których seria o radioaktywnym monstrum jest prawdziwym kinematograficznym fenomenem. Dopracowana produkcja oraz niewiarygodna dbałość o najmniejsze szczegóły sprawiają, że ujęciom trikowym daleko do sztuczności znanej chociażby ze współczesnych filmów przeładowanych cyfrowymi efektami. Japończycy z Toho dobrze wiedzieli, że najbardziej straszy to, czego nie widać. Właśnie dlatego Godzilla był często skryty w cieniu, a kamera wyławiała z dymu tylko efekty jego destrukcyjnego przemarszu. Kostium jaszczura zmodernizowano, zwierzę tym samym „urosło” z 50 do 100 metrów. Wykorzystano także ogromny animatroniczny model stwora. Mierzył 7  metrów wysokości i został użyty w zbliżeniach i scenach interakcji Godzilli z aktorami – najczęściej prezentowano monstrualną stopę potwora bądź jego pysk z wściekle odsłoniętymi kłami.

Powrót Godzilli, trzeci film prezentowany w ramach cyklu „ale kino! vs. Godzilla”, to propozycja nie tylko dla wszystkich miłośników ogromnego potwora, ale także dla wielbicieli starej szkoły efektów specjalnych. Trzydziestoletni jubileusz obecności na ekranie zobowiązywał Toho do stworzenia widowiska wyjątkowego. Ale najlepiej przekonać się o tym samemu 15 marca w ale kino! o 20:10.




:: Źródło ::