DZIAŁY

SKLEP.GILDIA.PL

Zeszyty Komiksowe - 13 - (kwiecień 2012).
Spodziewana premiera rynkowa minęła 22 maja 2012 - produkt powinien być dostępny w ciągu kilku dni.

Cena: 15,92 zł  19,90
Comic Book Confidential. (dvd)
Data premiery rynkowej: 24 maja 2012>
Cena: 22,40 zł  24,90
Asia Greenhorn. Winter.
Spodziewana premiera rynkowa minęła 23 maja 2012 - produkt powinien być dostępny w ciągu kilku dni.

Cena: 35,92 zł  44,90

BANNERY

Gildia > Gildia Mangi i Anime > Fani > niezapominajka > Przygody czwórki yukaiów i jednego kapłana - część 1


Przygody czwórki yukaiów i jednego kapłana - część 1

Fanfik jest oparty o: luźne powiązanie

Ten Fik jest moim pierwszym w życiu. Chciałam napisać coś z Gojyem. Długo się zastanawiałam, aż pewnej nocy, po kłótni z przedstawicielem płci brzydkiej wpadł mi do głowy ten fik. Przyjmijcie to jako ostrzeżenie, panowie. A paniom życzę miłego czytania:)
Hana No Tenshi (Anielski Kwiat)




Gojyo poszedł do baru. Otworzył drzwi i wszedł do środka.
-No, kobietki, przyszedł Gojyo. To się teraz zabawimy!- powiedział do siebie.
Bar przypominał trochę westernowski saloon. Drewniane stoły, duży barek z wielkim lustrem, stojące z boku pianiko i grający na nim jakiś koleś w czapce kowboja.
Niby wszystko ok. Usiadł przy barze i zamówił piwo. Rozejrzał się po barze. Połowa gości, to były kobiety.
-Nawet pan to zauważył-rzekł ponuro barman. Wycierał szklanke i obserwował Gojya.
-Te kobiety. -kiwnął w stronę stolika, gdzie siedziała szóstka kobiet, popijających drinki.
-Trochę ich dużo, jak na ta porę i miejsce. No, ale tym lepiej dla mnie- puścił oko do barmana.
-Jeśli chcesz żyć, lepiej uważaj.- ostrzegł go i poszedł na zaplecze.
Gojyo wypił łyk piwa i obserwował tamte kobiety. Muzykant grał jakąś znaną mu melodię. Nie mógł sobie teraz przypomnieć jej tytułu.
Szóstka kobiet zachowywała się spokojnie.
Najbardziej rzucała się w oczy kobieta w zielonym garniturze, w okularach i z cygarem.
"Brr! Ta odpada. Wygląda mi na jakąś psychiczną."
Druga kobieta miała dziwny strój. Długie czerwone włosy, pełno ogromnej biżuteri. Nosiła czarną opaskę na czole. Pochłaniała właśnie kurczaka. Niezbyt kulturalnie, bo mówiła z pełnymi ustami.
Trzecia wyglądała dość młodo, jednak natura nieczego jej nie poskąpiła. Miała krótkie czarne włosy, ubrana w biały kostium i chyba podróżowała z tą o rudych włosach. Żywo dyskutowały.
Czwatra nosiła strój policjantki i piła jakiś czerwony napój. Miała niebezpieczną minę. Wolał jej się nie przyglądać, bo jeszcze zwróciłaby na niego uwagę.
Piąta również miała rude włosy. Wyglądała na cudzoziemkę. Gojyo podejrzewał, że była niemką. Mówila z takim dziwnym akcentem. Włosy upięte w dwa kitki. Gadała przez telefon z jakimś Shinjim. Tłumaczyła mu, że jest z Misato. To była kobieta siedząca obok niej. Ta była już lekko wstawiona. Miała taki głupi wyraz twarzy.
Gojyo nieczuł sie zbyt dobrze. Saloon opuszczali mężczyźni, a wchodziło coraz więcej kobiet. Wrócił barman.
-Słuchaj, to tu normalne?
-Co masz na myśli?-usłyszał silny, kobiecy głos. Odwrócił się. Przed nim stała WIELKA kobieta.
-Yyy..- zaniemówił.-Nic, nic... gadałem do siebie....- poczuł się osaczony i wolał uciszyć tę sprawę, zanim tamta szóstka by coś nie chcący usłyszała.
-Tak myślałam. Coś podać?
-Tak, wódkę- powiedział coraz bardziej przerażony tym miejscem.
-Proszę. Skąd jesteś?-zaineresoawał się kobieta.
-A, podrużuję z kumplami na Zachód. Nic specjalnego.
-Jestem Eva- powiedziała kobieta. Gojyo spojrzał na nią niepewnie.
-Gojyo.
-Gojyo, może ta muzyka jest nieodpowiednia? Powinieneś odpocząc przed podróżą.
-Nie, jest okey!
-Dobrze. Słuchaj, może byś mi pomógł z tymi skrzynkami na zapleczu, co? Są trochę za ciężkie jak dla mnie.
Gojyo pomyślał sobie co nieco o CIĘŻKOŚCI.
-Jasne.- wolał się zgodzić i mieć święty spokój.
Wyszli na zaplecze. Pokazała mu pięć skrzynek, które napewno by sama uniosła. Zachował to jednak dla siebie.
-Gdzie je mam przenieść?- spytał trzymając jedną z nich.
-Tam, koło baru-pokazała palcem miejsce. Miała jakiś dziwny wyraz twarzy. Szybko zaniósł jedną i wrócił po następną. Kiedy się schylał, poczuł, że ktoś go dotyka. Wstał i ta ręka od razu się schowała. Obok niego stała Eva.
"JEZU!....RATUJ!....T_T"
-Jeszcze dwie i po kłopocie!-rzucił tak dla uspokojenia samego siebie.
Udało mu się zanieść wszystkie skrzynki.
-No, to już koniec...- urwał. Eva stała blisko niego. Czuł, że jest jakość dziwnie podniecona. Przysuneła się bliżej. On zaczął się cofać.
-Evo, co ci jest?... Y, ja muszę już wracać! Kumple czekają!
-Nigdzie mój słodziutki nie pójdziesz. Za swój wysiłek, powieneś dostać nagrodę.-powiedziała namiętnym głosem. Nie miał gdzie uciekać. Został przyciśnięty do ściany.
-Evo, ja ... nie jestem....dla ciebie!...
-Jesteś- szepneła. Widział zlbliżające się usta. Serce biło mu jak młotem. Co robić, co robić??!!
-Evo...nie jesteśmy dla siebie stworzeni... nie jesteś... w moim typie...-uśmiechnął się głupkowato. Wykonał na siebie wyrok.
-Coś powiedział?!- odsuneła się, co Gojyo przyjął z ulgą.
-Nie jsteśmy dla siebie stworzeni..- powiedział trzymając się za serce.
-UWAŻASZ ŻE JESTEM GRUBA???- krzyczała. Przeraził się, że ktoś mógłby ją usłyszeć.
-CO?... NIE! nie to miałem na myśli.. uważam że jesteś tylko puszysta....
-PUSZYSTA??????
-...yyy...- nie wiedział co powiedzieć. Ogarniała go panika. Postanowił wrócić do baru, zapłacić i uciekać z tąd jak najszybciej. Szybko wbiegł do środka. Kobiety patrzyły na niego z zainteresowaniem. Szczególnie paląca cygaro kobieta w zielonym garniturze. Ukłonił się i już miał wychodzić, gdy wróciła rozwścieczona barmanka. Teraz nawet pianista przestał grać (kiedy zmieniła go jakaś pijana babka???dop.Hana)
-Zatrzymać go! Nie zapłacił za wódkę i piwo!- krzykneła. Siedząca policjantka odwróciła się w jego stronę.
-Proszę zaplłacić.-powiedziała.
-Tak! Zapomniałem!- podbiegł do baru, rzucił kilka monet i ruszył w stronę drzwi. Dotykał klamki, kiedy usłyszał za sobą...
-Ten pan powiedział, że jestem gruba!- powiedziała płaczliwym tone Eva.
-K****!...- zapiszczał Gojyo. Kiedy się odwrócił zobaczył, że wszystkie kobiety wstały. Widział w ich oczach mord. Pot spłynął mu ciurkiem po plecach.
-E.. miłe panie, ta kobieta żartuje! Ja nic takiego nie powiedziałem...- bronił się.
-Powiedział, kiedy pomagał mi nosić skrzyki. Nazwał mnie grubą i że nielubi takich kobiet.
-NIE POWIEDZIAŁEM TEGO!- zdenerwował się. Żałował teraz, że w ogóle wchodzil do tego baru. A najbardziej, że nie zabrał swojej broni.
-Ja nie kłamię!
-Ta kobieta jest trochę znerwicowana....może to napięcie przedmiesiączkowe... ale ja tego niezro...- zobaczył, jak szóstak kobiet spojrzała na niego i niebezpiecznie się zbliżyła.
-Śmiejesz się z okresu???- powiedziała ruda kobieta z opaską. Pozostała piątka otoczyła go.
-Nie...- był śmiertelnie przerażony. Nie miał gdzie uciec!
-Nie wiesz jako to jest...- powiedziała policjantka.
-Właśnie...- wtórowała jej pijana Misato.
-Ty, playboy, może miałeś na nią ochotę, co?-spytała jej podopieczna.
-Tak.. dobierał się do mnie....- powiedziała Eva. To wystarczyło.
-ZBOCZENIEC!- krzykneła czarodziejka ubranana na biało.
-Lina, może by tak fireball by mu ustudził jego zapędy?- spytała kobietę w opasce policjantka.
-Victoria, spokojnie. Ten pan przyszedł się zabawić, więc niech się zabawi...-powiedziała Integra (w zielonym).
-Tak, to dobry pomysł..^^- skineła głową Misato. Podeszła do niego i włożyła rękę do spodni.-Och! Dziewczęta, to całkiem niezły towar!
-Panie, ja... uważam.... niepowinniśmy...- ratowal się Gojyo.
-Naprawdę, Misato? Pokaż!-podbiegła Lina. Wsuneła ręce pod koszule i rozerwała. Kobiety w barze pisneły zachwytu.
-Co? Niepodoba się? - spytała Integra. Zdjęła okulary i podeszła do niego. Pocałowało go. Pozostałe zawyły i zaklaskały. Kiedy przestała Gojyo, ledwo żył.
-No, panie na co czekamy...ten pan jest spragniony zabawby- uśmiechneła się złośliwie. Policjantka zarzuciła go sobie na plecy i położyła na stół. Gojyo krzyczał, ale zaakował go kolejny pocałynek, tym razem Liny.
-Iha! Maestreo muzyka!- krzykneła rozradowana Miasto.
Rozebrały go i śpiewały głośno. Dotykały, całowały, robiły z nim wszystko.
Jeśli można tak powiedzieć, to był masowy gwałt.^_^
-NNNNNIIIIIIIIIIIIIIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!
Gojyo podniósł się cały zlany potem. Obok niego siedział Sanzo, Goku i Hakkai. Patrzyli z na niego zdziwieni i zdenerowani, bo ich obudził.
-Co ci jest?-spytał Hakkai.
-Właśnie, krzyczałeś jak opętany.- powiedział Goku.
-Miałeś koszmar?-spytał Sanzo.
-Nawet...nie wiecie... jaki... -opowiedział im co mu sie śniło.
-Naprawdę?
-Tak!.. i do tego ta barmanka,ona też później się przyłączyła...- cały się trząsł.
-Uspokój się, to tylko sen. Idź spać.-rzekł Sanzo.
-Tak, sen...-mamrotał. Położył głowę na poduszkę.
-Śpij, to koszmar, już nie wróci.-uspokajał go Hakkai.
Po pięciu minutach zasnął. Sanzo spojrzał na Hakkaia.
-Myślisz, że powinniśmy mu powiedzieć?
-Narazie nie. niech myśli, że to był sen.
-Dobra, ale jutro na pewno zauważy...wiesz co...-rzekł z zakłopotaniem Sanzo.
-Niech śpi. Powiemy mu rano.
Połozyli sie spać. Na stole obok łóżka Gojyo leżała czarna opaska i pewna koperta. W środku był plik zdjęć mężczyzny, leżacego na stole i kobiet, które się z nim bawiły.
Czy aby na pewno to był TYLKO sen?.......


Hana No Tenshi