Gildia > Gildia Mangi i Anime > Fani > Leluna Lai > "Alucard i spółka, czyli rzecz nie całkiem poważna" - część 3


"Alucard i spółka, czyli rzecz nie całkiem poważna" - część 3

Autor: Aurorka
Fanfik jest oparty o: Hellsing

Agent specjalnej (bez)troski

- Dobry wieczór, tu bar - motel "U Antałka. Pod Krwawym Księżycem". W czym mogę pomóc? - Leslie uprzejmie odpowiedział na telefon, który zadzwonił około godz. 23.30. W słuchawce odpowiedział kobiecy głos:

- Chciałabym zamówić rezerwację pokoju klasy lux. Jeszcze dziś.

- A proszę, wszystkie pokoje są wolne. Szalet wspólny.

- Przybędę z pierwszym wyciem wilka. Do zobaczenia.

- Do zobaczenia.

- No? - Aru przeglądał nekrologi w gazecie "The Moon"

- Jakaś paniusia zwali się nam tu jeszcze dziś. Panienka Miyu będzie miała towarzystwo - Leslie uśmiechnął się do Miyu, która robiła sobie manicure.

- Fajnie - skwitowała dziewczyna i poczęła się zastanawiać czy ta nowa będzie miała zgrabniejsze nogi od niej.

- Nie cieszy się panienka?

- "Wstań, powiedz nie jesteś sam..." - zafałszował Siwy nad szklaneczką szkockiej (Symbiont żywił się głównie brudem i piachem; w sumie to było mu obojętne co je, czy co pije).

Do izby, bezszelestnie jak cień, wkroczył D. Jak zwykle, poczuł na sobie pożądliwe spojrzenie Larvy, które zignorował. Podświadomie wiedział, że Larva lubi być tak traktowany. Lekki dreszcz niepokoju przebiegł mu po plecach. Dla Huntera, obcowanie z Larvą, ograniczało się tylko do pogaduszek o nowinkach kosmetycznych, typu: "nowe, akrylowe tipsy są naprawdę świetne"(obaj panowie mieli paznokcie o dość monstrualnych długościach) albo "brylantyna firmy Szwarckopf nie jest tak dobra jak ten żel, którego używa Leoś DiCapri" (w tych kwestiach wypowiadał się głównie D., którego piękne włosy nawijane na papiloty kusząco lśniły w blasku księżyca). O żadnych głębszych relacjach nie mogło być mowy. Bynajmniej z jego strony.

Miyu nieznacznie się odsunęła. Zdecydowanie nie przepadała za D. Wydawał jej się nawiedzonym dziwakiem.

- I jak tam polowanie na strzygi? Ile potworków posłałeś na stos? - Siwy zabełkotał znad whisky, a potem beknął. Miyu nie wytrzymała i podeszła do Alucarda. Hunter zignorował szyderczą wypowiedź Symbionta i poprosił o Krwawą Mary.

- Ciekawe, cóż to za panna do nas dziś zawita... - Miyu zaczęła temat niby od niechcenia. Musiała poznać zdanie Aru. To była w tej chwili sprawa najwyższej rangi.

- Może będzie wampirzycą z Afryki? Jeszcze nigdy nie miałem przyjemności obcować ze szlachetnie urodzonym, czarnym wampirem.

- Jesteś pewny? Afrykanki nie noszą biustonoszy i mają obwisłe piersi.

- TY PUSTA RASISTKO!!!! - wrzasnął urażony Siwy.

- Cóż... - Aru spuścił głowę na piersi. Mimo to Miyu wiedziała, że jego czerwone oczy wędrują po jej plecach i biodrach. Uwielbiała, gdy tak na nią patrzył.

- Prawdę powiedziawszy, nigdy nie miałem pewności, czy kimono zakłada się na nagie ciało, czy też nie...Powiesz mi to, Wampirza Księżniczko? - teraz usłyszała jego zachrypnięty szept i ciepły oddech na szyi.

- A ci znowu. To gorsze niż "Zmutowany anioł" i "Niewolnica Innayuaaha" razem wzięte... - Magnus schodził ze schodów.

I tak upłynęła noc, do chwili, gdy wskazówki zegara pokazały godzinę wpół do północy.

Puk, puk.

- Zapraszam serdecznie w progi mojego skromnego przybytku! Bardzo się cieszę, że zaszczyciła nas panienka swoją obecnością! - Leslie skłonił się tak nisko, że niemalże zarył swoim nosem o spróchniałe deski podłogi.

- Miło mi... - uśmiechnęła się lekko dziewczyna, nieco zaskoczona tak oficjalnym powitaniem. Po chwili uniosła dumnie głowę i patrząc wyniośle na zebranych w izbie przedstawiła się.

- Jestem hrabianka Ramika ze szlachetnego domu najczystszej błękitnej wampirzej krwi rodu Lee.

Magnus niemalże udusił się łykiem któregoś już z kolei krwawego drinka. Twarz starego wampira wyglądała gorzej niż oblicza kamiennych chimer na jego zamku: cała purpurowa, oczy wybałuszone jak u żaby, usta całe w wyplutym drinku. Magnus zastygł w przerażeniu tej chwili.

- Och, tatuś!... - dziewczyna z troską podbiegła do półżywego z szoku ojca i objęła go matczynym gestem.

Aru pomyślał, że zaraz osiwieje.

Miyu uznała, że skoro to latorośl tego zgreda Lee, to "U Antałka. Pod Krwawym Księżycem" naprawdę schodzi już na psy.

Larva przyjął nijaką postawę.

Siwy zdobył się na jakże skomplikowaną wypowiedź-okrzyk typu: "Wow".

D. obserwował całą sytuację spod kapelusza.

Pierwszy odezwał się Leslie:

- Ho, ho! Widzę mamy tu zjazd rodzinny! Magnus nigdy nie chwalił się, że ma córkę! Ej, ty, nieładnie tak!

- Reiginsei! Bagaże! - Ramika krzyknęła w stronę drzwi. Po chwili pojawił się w nich wysoki, barczysty mężczyzna z czerwonym irokezem na głowie dźwigający dwie ogromne torby.

- Tatuś bierze tabletki na serce, musi je mieć podawane regularnie. Czy mogę prosić o wodę? - dziewczyna zwróciła się do Lesliego. Jej niebieskie oczy przeszywały go na wskroś. Drżącą ręką podał szklankę.

- No proszę, tabletki na serce...A mi mówił, że to nowy typ Viagry - szepnął Alucard do D., na co ten się wątło uśmiechnął, jednak minę miał smutną. Aru przyjrzał mu się uważniej. Nie mylił się. Na twarzy Łowcy nie było melancholii, tylko autentyczny smutek. Bez dwóch zdań, stary miał jakiś problem. Kto wie, może potrzebował pomocy kumpla?

- Hej, co jest?

Jednak D. nie odpowiedział nic, tylko bezszelestnie wstał i odszedł w stronę drzwi.

- Powiedziałem coś nie tak? - zdezorientowany Aru spojrzał na Siwego, na co ten się lekko uśmiechnął i rzekł:

- Nie, chodzi o to, że nasz Baba Jag (zaraz, zaraz? Tak, Aru się nie przesłyszał - Symbiont miał zwyczaj, nawet gdy był całkiem trzeźwy, określania Huntera dziwacznymi nazwami. Teraz to pewnie była aluzja do kapelusza D.) dawno, bo dawno, ale...coś miał do naszego dzisiejszego gościa.

Miyu przysunęła się bliżej. Larva niespokojnie drgnął.

- A co to ma do Viagry? - Aru zadał idiotyczne jak na siebie pytanie.

- Ciii! Mów, Siwy, mów - Miyu skarciła wzrokiem Alucarda.

- No po prostu maleńka: kiedyś byli razem. Ot, co - Siwy wzruszył ramionami i popił łyka swego napoju (akurat teraz była to lemoniada cytrynowa).

- I co? I co? Czemu im nie wyszło?

- No bo... - Siwy czuł się osaczony przez złote spojrzenie dziewczyny - Nie, no słuchajcie, gość jaki jest, taki jest, ale jednak mu towarzyszę i...no i nie mogę wam powiedzieć. Szmata byłbym, gdybym wam powiedział - Siwy był po raz pierwszy poważny.

W tym momencie urwali wszyscy, bowiem do stołu podeszła Ramika.

Dziewczyna wyglądała na starszą od Miyu, miała krótkie, niebieskie włosy i oczy tego samego koloru. Strój miała również bogatszy od Wampirzej Księżniczki, jednak wyglądała "jakby się urwała z cyrku". Tak przynajmniej stwierdził Siwy (po uprzednim, dokładnym staksowaniu wzrokiem przybyłego gościa). Miała na sobie obcisły, czerwony kombinezon z wycięciem na jedną nogę, biały, cienki płaszcz i dużo biżuterii.

- Zabawię tu nieco, bowiem na sercu leży mi zdrowie ojca. Czy miał jakieś problemy zdrowotne? Troskliwa matka niepokoi swe ciało i umysł, gdy ojca długo nie ma w zamku. Przybyłam tu w nadziei odnalezienia go i, całe szczęście, los mi sprzymierzył.

- Maj gad, co za Wersal... - Miyu podsumowała sposób mówienia Ramiki.

- Okejka, panienko! Stary zgred miał się nadzwyczaj dobrze, nie masz się, co o ojczulka martwić! - Siwy puścił oko do Ramiki - Dosiądź się do naszej kompanii, tu same najlepsze sztuki przy tym stole!

- Kogo nazywasz "sztuką"? - Miyu syknęła na Siwego.

- Nie, nie, dziękuję, pomogę ojcu położyć się na łóżko i zaniosę swe bagaże - Ramika dygnęła i z godnością odeszła wraz z zdrętwiałym Magnusem i sługą Reiginsei'em.

- "Nie, nie, dziękuję"... - Miyu przedrzeźniała Ramikę - Już jej nie lubię.

- Fajna laska, tylko szkoda, że za grosz nie ma gustu...Ten kombinezon...No ale kit z tym. Grunt, że mnie nie rozpoznała. Zawsze siedziałem w dłoni D., kiedy oni tam ze sobą. Ale teraz mam z nim chyba równe szanse, nie?

- Yyy...Czy ty do niej startujesz? - Alucard zadał retoryczne pytanie.

- Toć chyba mogę, co nie?!

- Daj se siana! Damulka jest córką Magnusa!

- I idę o zakład, że ma tak jak on skopany charakter - rzekła Miyu.

Wtem do stołu podszedł Leslie. Powycierał już wszystkie szklanki i zamknął spiżarnie na siedem spustów. Skończył już pracę, więc mógł pozwolić sobie na ploty po godzinach.

- Ale jazda, co? Żoneczka nasłała córunię na zblazowanego mężusia! O, cholera, co też się wyrabia na tym świecie...

- Na końcu świata - Miyu poprawiła zgodnie staruszka.

- No, racja, na końcu świata.

- Agent specjalnej troski... - Alucard spojrzał na skrzypiący sufit. Zapewne Magnus ładował swe cielsko na łóżko.

- Potrącę mu za podłogę! - Leslie także zwrócił wzrok w górę.

- Nie powiedziałbym, że ona się o niego naprawdę martwi, panie w czerwonym płaszczu.

Wszyscy zwrócili wzrok na schody. Stał na nich sługa Reiginsei. Mimo że był ubrany jeszcze gorzej od Ramiki (fioletowe szarawary typu: wyświechtana koszula i przyciasne spodnie a la Alladyn, plus wielki, kiczowaty wisor z plastiku na szyi) w jego sylwetce i sposobie poruszania się był jakiś magnetyzm i nonszalancja, a czerwony, zawadiacki irokez dodawał mu uroku.

- Jak każda dobrze urodzona, ma w tym swój interes. Ma bzika na punkcie czystości krwi.

- Rasistka?... - Siwy zapytał lekko zaniepokojony.

- Można tak powiedzieć...Chce jak najszybciej ściągnąć starego do zamkowej alkowy, bo matka znalazła sobie kochanka-człowieka i jak wpadną, to Ramika będzie miała braciszka lub siostrzyczkę--dhampira. Nie przeżyłaby tego - Reiginsei oparł się o balustradę.

- Zaraz...Chcesz powiedzieć, że...Magnus ukrywał się tu przed żoną? - Alucard czuł się jak niemalże jak zwycięzca.

- Na to by wyglądało.

Wtem cały bar wypełnił wielki ryk śmiechu, od którego zadrżały szklanki na ladzie.

- A co ona? Wybiła mu kły? - spytał Leslie przecierając załzawione oczy. Aru, cały się trzęsąc, nie był w stanie czegokolwiek powiedzieć.

- Nie, ale babka jest bardzo gorrrącą kobitką, no a z Magnusem to wiecie jak jest. Wiek już nie ten. Myślę, że jakby odbudował swoje libido, to by wrócił. Dobra, panowie i panie - tu spojrzał na uśmiechająca się do niego Miyu - muszę was opuszczać, bo zaczną się czegoś domyślać. Dobrego dnia.

- Kurna, niech się udławi tymi tabletkami! - Alucard bezlitośnie śmiał się z Magnusa, który na górze dostawał białej gorączki na myśl o wróceniu do żony w...powiedzmy to, "niedyspozycji".

- "Stary, ale jary"...Ale nie w jego przypadku! - Leslie spadł ze stołka.

- "Bo seks jest tym czym ja, nie mogę ci niestety dać!..." - Siwy przekręcił słowa piosenki specjalnie dla starego wampira, który wegetował w szoku na górze

- Ech wy...ja idę spać. Już świta. Do jutra - Miyu wstała od stołu, gdzie nawet nie zauważono jej odejścia. Męski team, zamiast solidaryzować się z problemami Magnusa, bez cienia litości pogrążał go jeszcze bardziej w beznadziejnej sytuacji.