Gildia > Gildia Mangi i Anime > Fani > Alexos > Raven's destiny - prolog


Raven's destiny - prolog

Autor: Alexos
Fanfik jest oparty o: X-Clamp

Alexos van Zbok przedstawia

RAVEN'S DESTINY

czyli co by było, gdyby stanowiące główny katalizator fabuły X-a Przeznaczenie miało skrzydła, szpony, dziki kolor oczu i 183 cm wzrostu...co?! Chyba coś tu nie ten tego...^^v

KRUK( corvus corax)- ptak leśny, największy z rzędu wróblowatych i jeden z najdłużej żyjących ptaków- w niewoli do 100 lat; koczujący; występowanie- Eurazja, Afryka, Ameryka Pn.; długość całego ciała 64- 66 cm, rozpiętość skrzydeł 121 cm, skrzydło złożone 42- 45 cm, masa ciała ok. 1 kg; lot zręczny, podobny do ptaków drapieżnych; unika towarzystwa innych ptaków krukowatych, najczęściej można spotkać go w parach, zimą tworzy niekiedy niewielkie stada; znany z nieufności i ostrożności, zwłaszcza wobec ludzi.

W wierzeniach ludowych kruk jest ptakiem nocy i mroku; łączy się go z symboliką śmierci. Uznaje się go za mediatora, gdyż jest jak włóczęga, ustawicznie błąkający się między trzema światami: ludzi, niebiańskim i podziemnym(przez jedzenie padliny). Utożsamia się go ze zwiastunem wszelkiego zła; zwykł siać popłoch ze względu na swój kontakt ze strefą sacrum. Powszechnie uważany za wyjątkowo inteligentne, ale dzikie i podejrzliwe zwierzę; w chrześcijańskiej symbolice kruk jest alegorią samotności.

YAKUSOKU(Przysięga)

Gromadząc łzy które się przelały ze szczeliny wyblakłej pamię
By śnić sny które wirują sny zawsze stają się ranami


Powtarzam, nawet jeśli nadzieja przepadnie w przeszłości
Pewnego dnia nawet iskrzące gwiazdy powinny tam się znaleźć


Światło które niosę jest dla przyszłości której ty pragnąłeś
Ponieważ malutka przysięga łączy nasze "teraz" i "jutro"


Znajdź tęskniące serce pośród gruzów zniszczonego świata
Miejsca w którym leczono rany też już nie ma, lecz ja widzę sen


Powtarzam, nawet jeśli koniec jest gdzieś w ciemnościach
Także sen powinien zaczynać się stąd


Ta uśmiechnięta twarz której nie mogę zapomnieć
Jest dla jednej jedynej przyszłości
Ponieważ malutki uśmiech

Łączy " teraz" i " jutro" tej planet

Błękitne niebo które roztacza się za tobą

Ocean który niegdyś się narodził
Obejmując je, raniąc je
Chcę ochraniać je dla ciebie, wiecznie

Przyszłość odbita w tych oczach jest
Gwiazdą Przeznaczenia której wciąż szukałam
Więzy które skrzyżowały dwie ery
Łączą ciebie i mnie

*Prolog*

Działo się to przed wieloma, wieloma wiekami, u zarania losu świata, najstarsze kamienie i zbutwiałe drzewa historię tę pamiętają bardzo mgliście...

Ciemność bezkresna nad światem nastała, bo Słońce śmiertelnikom odebrane zostało. Ludzie, zawsze tak butni i pyszni, przez brak życiodajnych promieni swą płochość okazali. Byli jak dzieci zagubione we mgle, niezdarni, ślepi i nadzy. Trwoga ich serc udzieliła się Matce Ziemi, która płakała, czując całą sobą udrękę i powolną agonię swojego wyrodnego potomstwa. Żadne ze zwierząt jednak nie chciało dopomóc w niedoli swym oprawcom, przeciwnie, panowała powszechna radość, bo pozbawieni światła ludzie nie mogli już więcej zniewalać bydła, ptactwa, koni czy psów. Matkę Ziemię niezgoda wśród jej dzieci zraniła jeszcze mocniej. Wtenczas to najmądrzejsze z mądrych, dzikie i niepokorne, wyszydzone i wzgardzone przez dwunogich kruki postanowiły użyć swej potęgi, by uratować znienawidzony gatunek, nie licząc na wdzięczność ani szacunek, na krzynę spokoju i zrozumienia ino. Na Wielkiej Naradzie ptaki obmyśliły sprytny fortel, jak by Słońce do Matki Ziemi z powrotem przybliżyć. Zacny, znany ze swych niezliczonych a niepospolitych przymiotów władca całego czarnopiórego stada, któren był zwany od swych oczu barwy Doumeno, poleciał nieustraszenie do krainy złego boga, który skradł ognistą kulę. Korzystając ze swych niezwykłych umiejętności, przybrał Doumeno postać świerkowej igiełki, która to igiełka popłynęła z nurtem krystalicznej wody strumienia. Tamże u źródła klęczała spragniona napitku jakowegoś boska córa, i tak się stało, że wraz z garścią wody połknęła Doumeno w postaci igły. Natychmiast brzemienną się stała, i poniewczasie potomka powiła. Malec był tak ruchliwy i rozpuszczony, a przy tym nieznośny, że jego dziad-bóg, chcąc nie chcąc, musiał jego zachcianki wszelakie spełniać. Raz wnukowi zamarzyło się Słońce do zabawy, bóg zatem ofiarował swemu spadkobiercy świetlistą sferę. Wtedy dziecko przeistoczyło się w miedzianookiego kruka i, nim złodziej się zorientował, pochwyciło Słońce i powróciło na Ziemię, przywracając ludziom radość i szczęście...

  • No, na dzisiaj koniec- powiedziała siedząca przy łóżku chłopca kobieta, nonszalanckim ruchem zdejmując z nosa okulary i zamykając książkę pt. " Mitologie świata dla najmłodszych". Jej gęste, czarne włosy przykrywały jej plecy jak płaszcz, a w orzechowych tęczówkach lśniło światło dopalających się świec. Kobieta ta mogła mieć lat najwyżej trzydzieści. Jej piękno było zjawiskowe. Około 1,80 wzrostu, posągowa rzeźba ciała, pięknie wykrojone oczy, idealny owal twarzy, harmonijne rysy. I jeszcze ta aura tajemnicy i nieodgadnionej melancholii, przygnębienia pomimo pozorów pogody ducha.- Jak, Kamui, podobało ci się?
  • Mhm- przytaknął leżący w łóżeczku chłopiec.- Nigdy nie sądziłem, że ludzie tak wiele mogą zawdzięczać krukom. Zawsze myślałem, że kruki są wstrętne i jedzą padlinę. I jeszcze słyszałem, że przynoszą pecha.
  • Nigdy nie osądzaj nikogo po pozorach, Kamui- upomniała malca opiekunka, podnosząc się z krzesła.- Nie jesteś w stanie przewidzieć, czy i kiedy twoi wrogowie pomogą ci w potrzebie, a przyjaciele zawiodą.
  • Teraz będę wiedział- uśmiechnął się Kamui, wsuwając się głębiej pod kołdrę i łypiąc szarobłękitnymi oczami w stronę rozmówczyni.- Wiesz co, mamusiu? Kotori- chan mówiła mi ostatnio, że ona kocha wszystkie ptaszki, ale kruków to się boi i brzydzi. Muszę jej kiedyś opowiedzieć tę bajkę, to może się przekona.
  • Ech, Kamui- uśmiechnęła się matka, głaszcząc swojego synka po głowie- kruki to nie to samo co te ptaszki, za którymi ugania się po drzewach Kotori. Nie da się od razu rozpoznać, czy są ci przyjazne. Chodzą własnymi drogami i nie przejmują się tym, że ktoś może źle odebrać ich zachowanie. Dlatego lepiej na nie uważać. No, a teraz jazda spać. Jutro znowu nie będzie chciało ci się wstać do szkoły.

Pochyliła się nad dzieckiem i pocałowała je w czoło. Odgarnęła subtelnym ruchem niebieskawe kosmyki, które spadły małemu Kamui na oczy, i udała się do drzwi.

  • A...mamusiu?- przypomniał sobie nagle chłopiec.
  • Co znowu?- spytała, już prawie zza drzwi, brunetka.
  • Czy naprawdę istnieją miedzianookie kruki ?

Zaśmiała się.

  • Nie sądzę. Takie tęczówki mają chyba tylko te legendarne, królewskie rody, o których pisują tylko w bajkach. Ja w każdym razie nie słyszałam, żeby takie kruki latały sobie nad deptakami w Tokio.

Kamui westchnął.

  • Szkoda. Ale to musiałoby być fajowe, kruk o miedzianych oczach! Strasznie chciałbym mieć takiego zwierzaczka u siebie, takiego oswojonego kruka o pięknych oczkach. Bylibyśmy najlepszymi przyjaciółmi, rozumielibyśmy się bez słów i bylibyśmy razem szczęśliwi. Gdybyśmy sobie tak bardzo ufali, to moglibyśmy nawet spać razem na jednym łóżku...-rozmarzył się.
  • Kruki, tak samo zresztą jak wrony i inne dzikie ptaki, są na ogół zbyt dumne i wyniosłe, aby je udomowić- zauważyła jego rodzicielka. - Co dopiero takie unikaty, jak te królewskie okazy! Ale nie trać nadziei, może akurat tobie uda się kogoś takiego spotkać i zaprzyjaźnić się z nim. Dobranoc, śpij wreszcie, urwipołciu!
  • Dobranoc mamusiu.- odparł urwipołeć. Matka patrzyła jeszcze przez chwilę na drobną, ułożoną na boku figurkę i śliczne rysy twarzy dziecka, skąpane w księżycowej poświacie. Z jej piersi wydobyło się ciche, ale pełne jakiejś dziwnej udręki i niepokoju, westchnienie.

" Być może będzie Ci to wszystko dane, i jeszcze wiele innych rzeczy, o których inni nie śmieją śnić. Ponieważ jesteś " Kamui"..."