DZIAŁY

SKLEP.GILDIA.PL

Drug-on - 3.
Data premiery rynkowej: 30 maja 2012>
Cena: 15,92 zł  19,90
Dzicy.
Data premiery rynkowej: 2 czerwca 2012>
Cena: 31,92 zł  39,90
C. S. Forester. Horatio Hornblower #3 - Z podniesioną banderą.
Data premiery rynkowej: 27 czerwca 2012>
Cena: 24,00 zł  29,99

BANNERY

Gildia > Gildia Mangi i Anime > Anime > .hack//Roots > Recenzja anime ".hack//Roots"


Recenzja anime ".hack//Roots"

Autor: Sky Ace

W roku 2015 pożar budynku CC Corp niszczy bazę danych popularnej gry sieciowej "The World", niszcząc serwery i kod gry wraz z postaciami ponad 20 milionów graczy. Z części odzyskanych danych i fragmentów innej, projektowanej dopiero gry, CC Corp składa i uruchamia na Boże Narodzenie 2015 roku nową wersję gry -  "The World R:2". Mimo frustracji starych graczy z powodu nieodwracalnie straconych postaci, gra odzyskuje sporą część dawnej popularności, osiągając w 2017 roku aż 12 milionów sprzedanych egzemplarzy. Jednym z nowych graczy jest młody chłopak, grający postacią o imieniu Haseo...

Fenomen .hacka

Stworzony na początku 2002 roku (w kwietniu 2002 ukazała się w Japonii pierwsza seria tv - .hack//SIGN) przez Bandai rozległy świat .hack obejmuje kilkanaście produktów - mang, anime, gier wideo, książek, czasopism, a nawet kolekcjonerskich karcianek. Bazując na zwiększającej się ciągle popularności gier MMORPG, firmie tej udało się stworzyć wciągającą opowieść o grze i graczach. Taka ilość produktów sugeruje raczej fenomen marketingowy, jednak wszystkie gry, serie anime, oavki i cała reszta łączą się ze sobą fabularnie, tworząc jedną, w miarę spójną całość. Uniknięto tu także sporego problemu, jakim jest wyeksploatowanie i znudzenie się bohaterów, wykorzystywanych do upadłego przez wiele sezonów, skupiając się zamiast tego na kilku motywach przewodnich.

Bandai nie wpadło też w pułapkę szablonu heroic fantasy. Mimo że świat "The World" jest światem fantasy (częściowo uprzemysłowionym, ale mimo to zdecydowanie fantastycznym), anime nie skupiają się na mordowaniu zamieszkujących lochy potworów, zdobywaniu doświadczenia i ostatecznej walce z Wielkim Złym, ale na graczach i relacjach między nimi. Oczywiście takie bardziej typowe elementy także występują, jednak jest ich dość niewielka ilość, co niektórym może się nie podobać. Zarzuty takie występowały szczególnie przy pierwszej serii TV. I tu dobra wiadomość dla malkontentów - w .hack//Roots takich elementów jest więcej, nadal jednak nie przytłaczają one pozostałej części fabuły.

Jest jednak pewien szkopuł, który przeszkadza trochę w odbiorze całej serii - w Europie (o Polsce nie wspominając) nie wydano praktycznie żadnych produktów z tego rozległego uniwersum, pomijając może mangę .hack//Bransoleta Zmierzchu. Pomijając, bo jest to bardziej poboczna, osobna historia. Brakuje na przykład całego zestawu gier na Playstation 2 - zostały one wydane tylko w Japonii oraz USA - a szkoda, bo są one ściśle powiązane z fabułami serii SIGN i Roots.

Welcome to "The World"

Zajmijmy się jednak samym .hack//Roots. Świat przedstawiony w drugiej odsłonie "The World" jest zupełnie inny niż ten, jaki pamiętamy z wcześniejszych anime czy mang. Jego głównym problemem stali się PKerzy - gracze, których głównym i ulubionym zajęciem jest zabijanie innych graczy, niezależnie od ich zaawansowania w grze. Takie powitanie w grze czeka właśnie naszego bohatera, Haseo - zostaje on zaatakowany przez dwójkę PKerów i uratowany przez tajemniczego mężczyznę o imieniu Ovan - przywódcę i założyciela gildii Twilight Brigade. Mimo początkowej, całkiem zresztą zrozumiałej, niechęci do dalszego grania, Haseo postanawia dołączyć do tej gildii i wraz z resztą jej członków próbuje odnaleźć legendarny Key of the Twilight. To początkowo proste zadanie szybko jednak się skomplikuje, a efekty poszukiwań zaskoczą każdego...

Sama historia opowiedziana w .hack//Roots raczej nie wnosi zbyt wiele nowego do uniwersum .hacka. Tak jak od początku, czyli od serii TV .hack//Sign, nadal mamy do czynienia z zagrażającymi zwykłym graczom Sztucznymi Inteligencjami, tak samo nadal występują przypadki niewytłumaczalnego zapadnięcia grających w śpiączkę. A można by pomyśleć, że po tylu latach i tylu uaktualnieniach kodu CC Corp uda się w końcu wyeliminować te problemy.

Anime jest jednak o tyle ciekawe, że przez cały czas nie daje nam zapomnieć, że nie jest to zaledwie historyjka osadzona w świecie gry, ale też i opowieść o graczach. Postaciom w "The World" zdarza się zniknąć na chwilę po wyrwaniu kabla przez szalejące zwierzę domowe, po czym pojawić po chwili z powrotem, czy też zastygnąć nieruchomo na pewien czas, kiedy sterujący postacią gracz odłoży gamepada i odejdzie na chwilę od komputera. Każdy z ukazanych nam bohaterów ma także swoje własne życie w prawdziwym świecie, przy czym rozciągłość wiekowa jest całkiem spora - od nastolatków, poprzez studentów, pracowników CC Corp, aż po kilkudziesięcioletniego mężczyznę. Każdy z nich ma swój własny styl gry oraz własne powody, żeby spędzać w "The World" sporą ilość czasu. Niektóre z nich są banalne, jak na przykład praca czy też odpoczynek od szkoły, ale są też i tacy gracze, którzy obrali sobie za cel pomaganie początkującym w tym niebezpiecznym świecie, handel przedmiotami oraz informacjami, czy też najzwyczajniejsze spokojne spędzenie reszty życia.

Graficznie .hack//Roots nie odbiega zbytnio od poziomu ustalonego przez poprzednie serie, a nawet można zaobserwować pewną poprawę. Twórcy nie unikają już pokazywania twarzy postaci podczas dialogów, a sama animacja nie razi. Tła lokacji są dość ładnie wykonane, chociaż jest ich bardzo ograniczona ilość, bo akcja anime przeważnie ogranicza się do zaledwie kilku miejsc. Nie przeszkadza też sporadyczne używanie grafiki CG, bo jak by nie patrzeć, w końcu jest to opowieść o grze komputerowej. Niestety studio Bee Train nie skusiło się na naprawienie starego błędu z serii .hack//SIGN i nadal unika porządnego pokazywania wszelkich większych scen walki, mimo że zdecydowanie urozmaicałoby to oglądanie. Szczególnie, że historia uwzględnia walki mniejsze i większe...

Podobnie potraktowano oprawę muzyczną serii. Po bardzo dobrym soundtracku z anime .hack//Sign stworzonym przez Yuki Kajiurę, w tym przypadku artystka odpowiadała jedynie za opening (w duecie z Yuuki Nanri), a resztę piosenek nagrał zupełnie inny duet - ALI Project, który do tej pory odpowiadał jedynie za kilka openingów, na przykład do Rozen Maiden TV czy też Noir. Niestety ta zmiana nie wyszła anime na dobre, bo o ile wcześniejsze OSTy były co najmniej porządne, tak muzyka z .hack//Roots jest jedynie średnia. Nie przeszkadza w oglądaniu i nie denerwuje, ale to właściwie jedyne, co można o niej powiedzieć bez wielokrotnego słuchania obu soundtracków. Po prostu nie ma tam nic, co wpadałoby w ucho od razu, jak na przykład .hack//SIGNowe utwory "The World" czy "Lost wings".

Logout...

Anime .hack//Roots jest prequelem dla najnowszej, trzyczęściowej serii gier na PS2, .hack//G.U. i niestety bardzo to widać, szczególnie podczas oglądania kilku ostatnich epizodów. Co prawda większość rozpoczętych tutaj wątków fabularnych zostaje zakończonych, jednak i tak anime pozostawia sporo pytań bez odpowiedzi, prawie że wołając wprost, "kupujcie gry i dowiedzcie się więcej". Cóż, bardzo chętnie, tylko najpierw niech ktoś wyda je w Europie, a na to się nie zanosi - wydano już bowiem dwie części gry, a trzecia planowana jest na styczeń 2007 roku. Oczywiście tylko w Japonii oraz USA.

Mimo tego, całkiem poważnego zresztą, niedociągnięcia, oraz wpadki z wałkowaną od dłuższego czasu fabułą, nie jest to zła seria. Na pewno nie jest ona przeznaczona dla każdego i trudno jest mi ją z czystym sumieniem polecać, jednak jest to po prostu całkiem solidna produkcja, będąca przede wszystkim integralną częścią większej całości. I o tym właśnie trzeba pamiętać oglądając to anime.